Volkswagen Scirocco przeszedł face lifting. Ma zmieniony wygląd, ulepszone wnętrze i przede wszystkim wzmocnione silniki. Niebawem w tej odświeżonej wersji trafi do salonów. Zanim to się stanie, miałem okazję przekonać się na własnej skórze, jak bardzo zmienił się ten jeden z najładniejszych samochodów w ofercie Volkswagena.

fot. Michał Szymaczek

Volkswagen Scirocco / fot. Michał Szymaczek

Volkswagen Scirocco ma już 40 lat. Od momentu debiutu znalazł na całym świecie milion właścicieli i jeszcze więcej fanów. Nic dziwnego. Scirocco od zawsze wyróżniał się na tle swoich braci spod znaku VW. Podobnie jest z obecną generacją, która prezentuje się bardzo rasowo. Jednak nawet najpiękniejsze auta w końcu muszą ustąpić miejsca swoim poprawionym i ulepszonym następcom. Przyszedł czas i na Scirocco.

Przeprowadzony właśnie face lifting na pierwszy rzut oka nie wprowadził żadnej rewolucji. Zmienił się nieco wygląd, zwłaszcza tyłu samochodu. Tam pojawiły się nowe lampy z seryjnymi diodami LED oraz nowy zderzak. Auto wygląda teraz jeszcze bardziej dynamicznie, a tył wydaje się szerszy i niższy. Z przodu zmian jakby mniej. Reflektory mają ten sam kształt, a nowości znajdziemy jedynie pod kloszem. Nowe są też zderzaki, inne dla zwykłych wersji, inne dla topowej „R-ki”. Kończąc temat nadwozia muszę dodać, że wraz z face liftingiem pojawiło się pięć nowych kolorów karoserii, w tym intrygujący ciemnofioletowy, cztery wzory felg (dostępne są rozmiary od 17 do 19 cali) i sześć opcji kolorów i materiałów tapicerki.

Wnętrze nowego Volkswagena Scirocco jest estetyczne i uporządkowane. Obsługa wszelkich przycisków i przełączników jest intuicyjna i bezproblemowa, choć z drugiej strony wciąż brakuje tu wyraźnie sportowego ducha, zwłaszcza w wersji R. Pod tym względem jest jednak o niebo lepiej niż dotychczas.

Sytuację ratuje nowy zestaw zegarów i kierownica, zapożyczone z Golfa GTI oraz udane nawiązanie do pierwszego Scirocco – zestaw dodatkowych trzech zegarów na szczycie konsoli środkowej. Jest tam wskaźnik temperatury oleju, stoper i wskaźnik ciśnienia doładowania. Ciekawy dodatek. Szkoda tylko, że stoper uruchamia się przyciskiem przy zegarach, do którego trzeba daleko sięgać, a nie przy kierownicy, jak choćby w Porsche. Chyba że taka opcja jest, a ja podczas krótkiego zapoznania z autem jej nie zauważyłem. Scirocco R ma jeszcze niebieskie wskazówki zegarów i bardzo wygodne fotele z dobrym trzymaniem bocznym.

Bardzo ważne zmiany zaszły pod maską nowego Volkswagena Scirocco. Odmiana R ma teraz o 15 KM więcej – łącznie 280 – i dzięki temu sprint do „setki” trwa o 0,3 sekundy krócej. Zmiana jest odczuwalna, auto jest nieco bardziej żwawe, choć moment obrotowy pozostał na poziomie 350 Nm.

Na uwagę zasługuje jednak wersja 2.0 TSI, której moc wzrosła o 10 KM do 220 KM, ale przede wszystkim przybyło momentu obrotowego. Inżynierowie podkręcili jednostkę aż o 70 Nm i teraz ta odmiana dysponuje momentem 350 Nm, czyli dokładnie tyle ile ma Scirocco R! I to czuć.

Kiedy pędziliśmy podczas testów niemiecką autostradą za kierownicą Scirocco R ze skrzynią DSG, zauważyłem że jadące za mną 220-konne Scirocco (z „manualem”) wcale nie zostaje w tyle i trzyma się mojego zderzaka mimo pedału gazu wciśniętego w podłogę. Przeprowadziliśmy więc małą próbę. Rozpędziliśmy samochody do jednakowej prędkości około 130 km/h, ustawiliśmy przełożenie na „czwórkę” i dodaliśmy gazu. Oba auta szły praktycznie łeb w łeb! Dopiero bliżej prędkości maksymalnej R odjeżdżało słabszemu bratu, osiągając licznikowe 256 km/h.

Przyczyn jest kilka – z jednej strony nieco większa masa własna wersji R (niespełna 100 kg), różna masa załogi oraz różne skrzynie biegów. Subiektywnie skrzynia DSG zabiera nieco wigoru, w porównaniu do przekładni manualnej – podczas testów jeździłem Scirocco R w obu wersjach.

Jak więc widać, wcale nie trzeba wydawać około 15 tys. zł więcej za odmianę R, która okazuje się niewiele szybsza od tej 220-konnej. Jeśli komuś zależy jednak na bardziej rasowym wyglądzie, zawsze można zamówić pakiet R-Line. I tak wyjdzie taniej.

Nowy Volkswagen Scirocco to dopracowane auto o nietuzinkowym wyglądzie i świetnych właściwościach jezdnych. Po zmianach oferuje jeszcze więcej – przede wszystkim od strony jednostek napędowych. Jest też jednak ładniejsze, ma bardziej rasowe wnętrze i ma bogatsze wyposażenie, w którym znajdziemy systemy wspierające kierowcę i zwiększające bezpieczeństwo i komfort jazdy.

Polskie ceny nowego Volkswagena Scirocco poznamy bliżej premiery, która planowana jest na jesień tego roku.