Szaleńcza jazda białego BMW M3 ulicami Warszawy zelektryzowała w ostatnim czasie polską opinię publiczną. Było wiele głosów oburzenia, sporo też bezrefleksyjnych pochwał dla Roberta N., który siedział wówczas za kierownicą. Okazuje się, że tych „wyczynów” z ubiegłego tygodnia mogłoby nie być, gdyby policja zadziałała z pełną surowością, bo zarówno wspomniane BMW, jak i sam Robert N. byli miesiąc wcześniej „w rękach” policji. Ale bez konsekwencji…

fot. Onet

fot. Onet

Poszukiwania Roberta N. trwały dobrych kilka dni, choć zidentyfikowanie kierowcy zajęło internautom kilka… minut. Po sieci krążyło jego nazwisko, adres, nazwa firmy, a nawet filmy z podobnymi drogowymi przestępstwami przypisywanymi jego osobie. Policja twierdziła jednak, że wszystko sprawdza.  Więcej >