Cena potrafi czynić cuda. To banał. Ale jakże prawdziwy. Żeby nie być gołosłownym, posłużę się świeżym przykładem, o którym piszę dziś też na łamach serwisu moto.onet.pl.

Ford Ka. Malutki samochód do miasta. Nie można odmówić mu urody i tych walorów, które decydują o przydatności do codziennego pokonywanie wąskich uliczek. Zmieści cztery dorosłe osoby i trochę zakupów. Idealny do wożenia dzieci i przemieszczania się do pracy. Technicznie spokrewniony z Fiatem 500 i produkowany w Tychach – tam gdzie Fiat 500 właśnie. I do niedawna Fiat Panda poprzedniej generacji. Mimo tego, że ma tyle zalet, nie miał jednego – klientów chętnych wyłożyć przeszło 33 tys. złotych.

Najtańsze nowe auto w Polsce

Najtańszy samochód w Polsce

I oto nagle – bum! Jeszcze w styczniu Forda Ka kupiło 12 osób, a już w marcu aż 230! To niemal tyle, ile w ciągu poprzednich dwóch lat, bo w sumie w 2012 i 2013 roku na polskich drogach pojawiły się zaledwie 262 nowe sztuki najmniejszego Forda. Przyczyna? Oczywiście cena. Więcej >