Latanie samolotem to fajna sprawa, bo w ciągu jednego dnia można być w kilku różnych krajach, a w parę godzin lotu przemieścić się do punktu oddalonego o setki czy tysiące kilometrów. Choć zazwyczaj wszystko idzie gładko, to zdarza się, że i na tym szkle pojawia się rysa.

Od początku mojej przygody z lataniem, lekko licząc, wykonałem grubo ponad 150 pojedynczych podniebnych podróży, więc trochę przygód na lotniskach i powietrzu przeżyłem. Przy tych najciekawszych, które teraz wydają mi się nawet zabawne, wcale nie było mi do śmiechu…

fot. Michał Szymaczek

fot. Michał Szymaczek

Swego czasu leciałem na zaproszenie jednej z marek do portugalskiego Cascais niedaleko Lizbony na prezentację nowego modelu. Lot był czarterem i miał nas zabrać z Warszawy na samo miejsce. Po drodze mieliśmy wykonać szybkie międzylądowanie w Stuttgarcie, gdzie miało zostać przeprowadzone dodatkowe tankowanie i do naszej grupy miała dołączyć grupa niemieckich dziennikarzy jadących w to samo miejsce i w tym samym celu.

Lot odbywał się na pokładzie niedużego samolotu linii Air Nostrum, należących do hiszpańskiej Iberii. To o tyle istotne, że już na początku nazwę odczytałem jako Air „Monstrum” i niestety, to przejęzyczenie okazało się prorocze… Więcej >